DigitalExperts Club

Szacowany czas czytania: 4 minut

Korporacja to powolność i silosowość. Obalisz ten mit czy potwierdzisz tę tezę?

Każda duża organizacja zmaga się z tym problemem, że korporacja kojarzy się z powolnością i silosowością. Jest to widoczne zwłaszcza teraz, gdy rynek wymaga sporej elastyczności oraz szybkości w odpowiedzi na zmieniające się wymagania współczesnego świata. Warto też zaznaczyć, że nie jest to tylko problem dużych organizacji, ponieważ dotyka on też często o wiele mniejsze firmy. Trudno jest być jednocześnie dużym i zwinnym, można nawet stwierdzić, iż jest to trochę wbrew prawom fizyki. Prawda jest również taka, iż przy skali, w jakiej działają duże organizacje nie można działać efektywnie, bez chociażby minimalnego oprocesowania. Warto zauważyć że to właśnie owo „przeprocesowanie” jest często wskazywane, jako jeden z głównych czynników, które spowalniają duże organizacje względem ich mniejszych konkurentów. Aktualnie powstaje dużo ciekawych koncepcji hybrydowych, które obiecują większą zwinność dużym korporacjom, kładące duży nacisk na decentralizacje. Myślę, że zdecydowanie jest zbyt wcześnie, aby można było stwierdzić, czy to rozwiązanie sprawdzi się w praktyce. Natomiast sama wspomniana silosowość wynika w większym stopniu z samej kultury organizacji niż procesów operacyjnych – tak więc tutaj jest bardzo różnie i trudno generalizować.

 

Branża tytoniowa przeszła rewolucję na rynku, jeśli chodzi o produkt. Coraz powszechniejsze jest budowanie wewnętrznych organizacji w organizacjach, startupów w korporacjach… Czy możesz coś więcej powiedzieć na ten temat?

Owszem, w przemyśle tytoniowym nastąpiła duża zmiana. Z jednej strony mamy typowe papierosy, a z drugiej nowe kategorie, takie jak e-papierosy. Z perspektywy wzrostu oraz inwestycji w tym segmencie nie dzieje się zbyt dużo. Mamy tutaj stały, solidny biznes i raczej nie ma mowy o spektakularnych zmianach w tym aspekcie. Przyszłość branży tytoniowej to nowe kategorie. Za te nowe kategorie odpowiadają często nowe zespoły w firmach lub firmy kupione przez duże organizacje.


Obecnie dużo firm tworzy również inkubatory innowacji wewnątrz, co jest ciekawym rozwiązaniem. Należy jednak wziąć pod uwagę fakt, iż innowacje tak jak wszelkiego rodzaju inne gałęzie R&D, obciążone są dużymi inwestycjami na starcie i dużym ryzykiem porażki. Warto o tym pamiętać budując oczekiwania wewnątrz firmy, szczególnie u kluczowych sponsorów takich przedsięwzięć.

 

Digital transformation director to stanowisko technologiczne czy biznesowe?

Na pewno mój background jest bardziej technologiczny, co zdecydowanie pomaga mi w pracy. Jednak sama znajomość technologii to mniej niż połowa umiejętności potrzebnych do wykonywania tego zawodu. Trzon tego stanowiska to umiejętność prawidłowego doboru technologii, która działa dobrze w skali, jest opłacalna, ułatwia naszą codziennę pracę, ale jednocześnie daje nam nowe możliwości i co najważniejsze rozwiązuje realne problemy biznesowe oraz gra duża rolę w uzyskaniu przewagi na rynku względem konkurencji. Jest to dość wielowymiarowa i skomplikowana rola, którą tak naprawdę pełnię nie tylko ja, ale cały mój zespół, z którym mam przyjemność obecnie pracować.

 

Na rynku pracy rzadko spotyka się dyrektorów na stanowisku digital transformation z doświadczeniem technologicznym, a częściej z doświadczeniem biznesowym. Zgodzisz się z tym?

To prawda, że technologiczna wiedza pomaga, ale nie jest czynnikiem decydującym o sukcesie na tym stanowisku. Osobiście uważam że w tego typu rolach dobrze jest być świadomym technologii, bo część pracy to zacieśnienie relacji między biznesem a działami technologicznymi oraz przebudowa procesów dostarczania, co jest akurat pracą z obu stron. Natomiast zawsze powtarzam, że nawet najdoskonalsza technologia, która nie rozwiązuje realnego problemu, jest bezwartościowa. Dlatego też ostatecznym celem powinien być zawsze wzrost biznesowy. Stąd też wiele osób z czysto biznesowym podejściem bardzo dobre czuje się w tej roli i odnosi sukcesy.

 

Masz 15-letnie doświadczenie pracy w organizacjach rozproszonych, czyli zdalnych. Z jakimi trudnościami wiąże się działanie w takim modelu?

W branży technologicznej praca zdalna to codzienność już od kilku lat. Z perspektywy czasu myślę, że zachłyśnięcie się pracą zdalną niekoniecznie jest dobre. Ważne jest, aby pamiętać, że duży procent komunikacji międzyludzkiej jest niewerbalny i o tym trzeba pamiętać. Interakcje między ludźmi są bardzo ważne. Nie jesteśmy w stanie stworzyć relacji w dużych organizacjach czy zespołach bez dobrej komunikacji, dlatego w przyszłości popularnością będzie cieszył się model hybrydowy. Większość pracy będziemy wykonywać zdalnie, aczkolwiek i tak będziemy spotykać się w biurze, ale już nie tak często, jak wcześniej. Jest to duże wyzwanie z perspektywy zarządzania organizacją.

 

Czy Twoim zdaniem duże organizacje potrzebują dużych systemów? Dlaczego rzadko spotykamy w nich mniejsze, wyspecjalizowane czy też lokalne rozwiązania?

W dużych organizacjach często funkcjonuje dysonans pomiędzy funkcją globalną, a lokalnymi rynkami. Na pewno duże centralne systemy są konieczne, gdy mamy do czynienia z globalną korporacją szczególnie w obszarach kluczowych procesów biznesowych, takich jak finanse, logistyka, procurement etc. Często jest to wręcz wymóg prawny, a nie kwestia wyboru samej organizacji. Można jednak zmienić trochę w tym obszarze i dać większą możliwość wyboru oraz elastyczności lokalnym rynkom, szczególnie w zakresie nowych technologii, gdzie lokalne uwarunkowania często grają dużą rolę oraz potrafią mocno przełożyć się na wynik biznesowy. Ważne jest tutaj znalezienie złotego środka pomiędzy zbytnią centralizacją, która paraliżuje lokalne rynki, a całkowitą decentralizacją, która niesie za sobą również spore ryzyka,

 

Od początku XX wieku rosła popularność papierosów, zaczęły się one pojawiać w popkulturze, filmach i często były wykorzystywane, jako atrybut bezkompromisowej postawy wobec świata. W połowie lat 50. pojawił się Marlboro Man, czyli kowboj, który na nowo wylansował wzór stuprocentowego mężczyzny. Sam wizerunek pokazywał, że papieros jest nieodłącznym elementem życia prawdziwego mężczyzny .Jednak dobra passa nie trwa wiecznie i z początkiem lat 90. palenie papierosów przestało być modne. Jak w związku z tym komunikować się z klientami i reklamować ten specyficzny produkt?

Myślę, że identyfikacja wizualna na pewno jest bardzo skomplikowana, jeśli chodzi o rynek tytoniowy. Elementem antynikotynowej polityki stał się m.in. całkowity zakaz reklamowania w mediach wyrobów tytoniowych oraz wszelkich przejawów promocji i sponsoringu prowadzonych przez ich producentów. Chcemy zaproponować naszym konsumentom nowe alternatywne możliwości wyboru, czyli nowe kategorie produktów o potencjalnie mniejszej szkodliwości ( papierosy elektroniczne, podgrzewacze tytoniu, saszetki zawierające tytoń do żucia), jednocześnie kładąc bardzo duży nacisk na edukację i informacje o produktach oraz skutkach ich zażywania.

 

Powszechnie wiadomo, że nic tak nie zwiększa spożycia papierosów, jak wojny, rewolucje i kryzysy gospodarcze. A jak koronawirus wpłynął na branżę tytoniową?

Myślę że zdecydowanie ta maksyma nadal jest prawdziwa. Przemysł tytoniowy jest jednym z niewielu, który rok 2020 zakończył na plusie. Natomiast globalnie zaobserwowano spowolnienie wzrostu w nowych kategoriach, takich jak e-papierosy czy podgrzewacze tytoniu. Nowe kategorie są silniej niż tradycyjne papierosy związane ze spotkaniami i interakcjami ludzkimi, które w 2020 niestety były mocno ograniczone.

 

Członkostwo w klubie DEC, to dla Ciebie..?

To możliwość poznania ciekawych ludzi z bardzo zróżnicowanym doświadczeniem. Ze zróżnicowania płynie duża siła, ponieważ można się wzajemnie inspirować i